Po co rysować?

Czy rysowanie się opłaca? Ile można na tym zarobić? Czy warto się tak poświęcać? Jak sprawdzić czy mam talent i tylko nie zmarnuję czasu? Czy po lekcji będzie Pani w stanie stwierdzić czy syn się do czegokolwiek nadaje, czy ma talent?

Gwarancja satysfakcji

Te pytania to moja codzienność. Każdego dnia ktoś, kto czuje, że chciałby spróbować szuka drogi na skróty i chciałby, abym ja (czy inny nauczyciel) wzięła odpowiedzialność za jego decyzję. Te osoby szukają jakiegoś sensu, swojej drogi, ale boją się zainwestować czas w coś co może nie przynieść optymalnych rezultatów.

A co masz do stracenia?

Pamiętam kiedy sama miałam wątpliwości czy w ogóle zaczynać, a później czy kontynuować. W zasadzie dorośli (nauczyciele w szkole) wtedy podjęli już wstępną decyzję za mnie, że „nie opłaca się rozwijać tego zainteresowania i lepiej zająć się czymś normalnym”. Wstępnie zaakceptowałam ten fakt, jednak w pewnym momencie coś we mnie pękło i uznałam, że więcej do stracenia mam nie próbując niż ryzykując porażkę. Stanęłam przed obliczem decyzji: albo spróbuję i jeśli się uda to będę robiła coś czego chcę albo nie spróbuję i na pewno będę robiła coś innego niż to, czego chcę.

Nikt Cię nie zmusza

Wszystko jest kwestią nastawienia i poświęcenia. Jest duża szansa, że nawet jeśli podejmiesz decyzję „robimy to!” to nic Ci z tego nie wyjdzie jeśli nadal będziesz kalkulować i się wahać, sabotować swoje działania.

Porozmawiajmy o takiej sytuacji:

Kasia chce dostać się na architekturę, ale nie jest przekonana czy da radę. W przypływie noworocznych postanowień i euforii wynikającej ze stawiania sobie ambitnych celów zapisuje się na kurs rysunku. Na początku idzie całkiem nieźle – jest motywacja i radość z robienia czegoś nowego. Z czasem okazuje się, że robi się to coraz trudniejsze i kolejne zagadnienia wymagają więcej czasu. Czasami rysunki wychodzą od razu, ale zazwyczaj wymagają kilku prób i wielu godzin pracy. Kasia zaczyna panikować i szuka planu B.

Postanowione: jakby się jednak nie udało dostać na architekturę to pójdzie na prawo. W tym celu coraz intensywniej uczy się do matury z języka polskiego. Czasu do matury jest coraz mniej, więc na naukę rysunku też jest go coraz mniej. Kasia zaczyna opuszczać zajęcia z rysunku i więcej uczyć się do polskiego.

W czerwcu Kasia nie zdaje egzaminów na architekturę, za to perfekcyjnie pisze matury i idzie na prawo. Na spotkaniu ze znajomymi mówi: „Wiesz, jednak nie nadawałam się do tego. Próbowałam się dostać, ale okazało się, że to nie dla mnie. Idę na Uniwersytet.”.

Wiele lat później, Kasia już po studiach, ma dobrą pracę, męża i dzieci, a w ramach rozrywki i odstresowania się po pracy postanawia wskrzesić miłość do dawnej pasji i zapisuje się na kurs rysunku. Przychodzi kilka razy, rozmawiamy coraz więcej. Któregoś dnia mówi: „Też kiedyś chciałam iść na architekturę, chodziłam nawet na kurs, ale mi nie wyszło, nie dostałam się. Teraz już na pewno nie będę zdawać – dla mnie już za późno – mam pracę, obowiązki i brak mi na to czasu, ale zawsze chciałam. Czasami, jak mam naprawdę dość wszystkiego, zastanawiam się jakby to było gdybym jednak poszła na te studia, ale życie to życie, próbowałam i nie wyszło, więc widocznie tak miało być. Szkoda, że tak to się potoczyło, ale w sumie pracę mam dobrą.”

Szkoda czy nie szkoda?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, ale raczej nie szkoda. Może brzmi to dziwnie, bo pewnie sobie wybrażałaś, że będę Cię przekonywać do tego, że warto jednak było walczyć o marzenia albo jakieś takie motywacyjne brednie.

Szczerze mówiąc zawsze zastanawiają mnie osoby, które decydują się na kurs rysunku, a poźniej obijają się jak nie wiem i szukają sobie wymówek. Najlepsze jest to, że to są zawsze poprawne wymówki. W końcu kto by się kłócił o to, że obowiązki takie jak praca, szkoła są ważniejsze od jakiegoś tam rysuneczku. Jakie to ma ostatecznie konsekwencje czy go zrobisz czy nie?

Tu chodzi o Ciebie

Jeśli czujesz się dobrze z tym, żeby zrezygnować to przecież rzeczywiście nie musisz tego robić. Jeśli nie czujesz niedosytu to nie ma czego żałować. Może to naprawdę nie było dla Ciebie. Pamiętaj: nikt Cię nie zmusza.

Jeśli natomiast masz tak, że naprawdę bardzo chcesz, ale boisz się efektów to odpuść sobie analizę. Nigdy nie będziesz wiedzieć nawet nie tyle czy Ci się uda ale czy Tobie się to w ogóle podoba jeśli nie spróbujesz i nie zobaczysz „z czym to się je” w praktyce. Nie szukaj gwarancji czy nie zmarnujesz czasu, bo z reguły jest tak, że tam gdzie masz niemal stuprocentową pewność, że wszystko Ci się uda to są sytuacje poniżej Twojego potencjału i takie, które prawdopodobnie Cię nie będą satysfakcjonować, bo są łatwe do osiągnięcia. Zawsze będziesz się zastanawiała: a co by było gdybym jednak zrobiła to. Nie zastanawiaj się, bo nigdy nie wymyślisz – po prostu spróbuj. A może się okaże, że w ogóle Ci się to nie spodoba i nie będzie czego żałować?

Zwróc uwagę na to, że Kasia niby podjęła decyzję, że spróbuje zdać egzaminy z rysunku, a jednak nie zauważyła, że to nie było tak, że „jej się nie udało” tylko ona po prostu mówiła coś, a robiła kompletnie coś innego. Teoretycznie miała cel „dostać się na architekturę”, a w praktyce realizowała cel „dostać się na prawo”. Niby mówiła, że to tylko plan B, ale to w co inwestowała czas i wysiłek mówiło co innego. Oczywiście, że wymyśliłam Kasię, ale uwierz mi, że znam setki osób o podobnych frustracjach. Można zmieniać różne parametry w historiach ich życia, ale sens zostaje ten sam: tak się bali, że zrezygnowali zanim zaczęli.

Więcej luzu

Moim zdaniem dobrym podejściem do początkowej nauki rysunku w jakimkolwiek celu jest podejście bez presji o efekty za 10 lat, ale z presją na ciężką pracę. Postaw sobie krótkoterminowy cel „spróbuję, a próbując będę dawać z siebie wszystko” i naprawdę maksymalnie jak możesz zaangażuj się w to. Szybko zauważysz czy Ci się to w ogóle podoba i albo bez żalu odpuścisz albo będziesz mogła postawić sobie większy, bardziej ambitny cel.

Jeśli chcesz, abyśmy przeszli razem przez naukę rysunku – zapraszam Cię na zajęcia https://katowicerysunek.pl/kursy-rysunku/