4 metody na to jak poradzić sobie z brakiem czasu na rysowanie

1. Metoda małych kroków

Najbardziej niedoceniana i najbardziej skuteczna metoda na to, aby rysować więcej. Polega ona na tym aby zamiast wyznaczać sobie wielkie cele np. „będę rysować 5 godzin dziennie”, ustalić mikrocel typu „będę rysować 5 minut dziennie”.

I to ma być skutecznie, rysować mniej zamiast więcej? Tak! W metodzie małych kroków nie chodzi o osiągnięcie życiowego rekordu, ale o pokonanie oporu, naukę systematyczności i wprowadzenie nawyku do swojego życia na stałe.

Jak wyznaczasz sobie duże zadanie i postanawiasz z dnia na dzień przejść z rysowania zero godzin dziennie na pięć godzin dziennie to uwierz mi – raczej Ci się nie uda. A jeśli się uda to raz, dwa, może kilka, ale ciężko będzie z tego zrobić nawyk. Możesz w zamian za to ustalić, że docelowo chcesz rysować te pięć godzin, ale dojdziesz do tego etapami, czyli np. pierwszego tygodnia 5 minut dziennie, drugiego tygodnia 10 minut dziennie, trzeciego tygodnia 20 minut dziennie itd. Stopniowo dojdziesz do takiej liczby jaką chcesz, ale zmiany będą na tyle małe, że wprowadzanie ich będzie łatwe i skuteczne. Długo to będzie trwało? Owszem, ale lepiej posuwać się małymi krokami do przodu niż wcale jak do tej pory, prawda?

2. One sketch a day

Rysowanie jednego szkicu dziennie najlepiej jest realizować w specjalnym szkicowniku . małym formacie. Ja używam do tego specjalnie stworzonego szkicownika, który dostałam od TMKSCH. Możesz go dostać tutaj https://rysunekcyfrowy.pl/pl/p/One-sketch-a-day-A-visual-journal-szkicownik-/48, ale równie dobrze możesz korzystać ze zwykłego szkicownika czy zeszytu z czystymi kartkami, które ponumerujesz i wpiszesz sobie daty.

Cała zabawa polega na tym, żeby rysować codziennie. Czyli z góry numerujesz wszystkie kartki i wpisujesz daty kolejnych dni. Jeśli jakiegoś dnia zapomnisz, kartka zostaje na zawsze pusta. Jaki w tym sens? Po co marnować kartki? Nie lepiej wpisywać daty jak już mi się przypomni i coś rysuję? Właśnie nie! Cały sekret polega na tym, żeby drażniła Cię pusta kartka i na presji, żebyś za wszelką cenę ją zarysowała. Efekt? Nigdy nie zdarzyło mi się rysować absolutnie codziennie – zawsze od czsu do czasu trafił się dzień, w którym mówiłam, że nie dam rady dzisiaj, bo jestem zbyt zmęczona/zapracowana/zajęta. Teraz mam 127 dzień w dziennym szkicowniku i ani jednego pustego miejsca 🙂

Poniżej wstawiam post Maćka,w którym możesz zobaczyć jak wygląda kartka ze szkicownika „One sketch a day”. Przy okazji polecam profil Maćka z jego codziennymi szkicami na Instagramie (kliknij „Zobacz profil”)


3. Przyjdź do pracowni

Jedna z moich ulubionych metod. Jak przychodzę do Pracowni pełnej ludzi, którzy rysują i malują to choćby mi się nie chciało najbardziej na świecie to jak na nich popatrzę – chce mi się ciut bardziej i zawsze coś zrobię 🙂 w domu byłoby ryzyko, że zakopię się pod kołdrą i wieczór przeminie mi mało twórczo.

W Pracowni o wiele łatwiej jest się skupić. W domu jest milion ważnych i ciekawych rzeczy do zrobienia. Zawsze trzeba zmyć naczynia, zrobić pranie, odrobić lekcje ale przygotować coś do pracy na kolejny dzień. Pracownia to świątynia twórczej pracy i jak już tam przyjdę to robię to, co trzeba. Najlepsze porównanie jakie przychodzi mi na myśl to porównanie przyjścia do Pracowni do pójścia na siłownię. Niby można ćwiczyć w domu – jest tye darmowych treningów w internecie. A jednak w domu trudno się zebrać do zrobienia treningu. Za to jak już przełamię się, aby wyjść z domu i dojść na siłownię to później reszta dzieje się sama 🙂 Magia.


4. Rysuj w międzyczasie

Dużym problemem osób, które nie rysują zbyt dużo jest robienie z tego przesadnego rytuału. Jeśli tak lubisz i Ci to służy to ok. – nie ma tematu. Jeśli jednak to czytasz i doszłaś do punktu czwartego to zakładam, że Ci to przeszkadza, że nie rysujesz więcej i chcesz coś zmienić.

W tej metodzie chodzi o to, aby przestać z rysowania robić rytuału takiego, że musi być spelniony szereg warunków, aby usiąść do pracy nad rysunkiem – super wygodne miejsce, nowe przybory, nieziemski pomysł. Zamiast tego kup sobie szkicownik – na tyle mały, żeby go wszędzie zabierać – i jak tylko masz 5, 10, 15 minut to wyciągaj go i szkicuj. Możesz robić szybkie szkice ludzie w metrze i autobusie, możesz wozić w środku zdjęcie i rysować jakiś mały etap w trakcie przerw w pracy, możesz robić to jakkolwiek zechcesz. Jak znajdziesz takie 15 minut w ciągu dnia to w ciągu tygodnia rysujesz dodatkowe dwie godziny gratis 🙂 Kawał czasu, w którym da się zrobić porządny rysunek lub jakiś jego etap. Nie marnuj tego czasu!

Do dzieła!

Mam nadzieję, że któraś z tych metod przypadnie Ci do gustu i pomoże Ci rysować więcej. Daj znać czy coś udało Ci się już przetestować. Jeśli masz własną metodę, która działa – koniecznie napisz w komentarzu!

Powodzenia ♡
Milena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *